2025 - Annus Horribilis
Moi Drodzy,
Poczynię wpis na zakończenie 2025 roku. Trochę będzie podsumowań mojego roku z przemyśleniami odnośnie tematów globalnych czy ogólnospołecznych.
Jesteśmy blisko zakończenia roku 2025. My, czyli tylko część planety. Technicznie rzecz biorąc, nowy rok liturgiczny już się zaczął, Chińczycy będą obchodzić nowy rok za dwa miesiące (+/-), a mam za słabą wiedzę, by wypowiedzieć się o muzułmanach czy hinduistach. Czyli odliczanie czasu jest ścisle arbitralne i ludzkie. Oczywiście, pomaga zorganizować życie społeczne, ale sam czas a raczej jego upływ czy istota pozostają w domenie niepełnego zrozumienia. To trochę jak z Bogiem/Początkiem (jeśli takowy jest). Potrafimy coś niecoś powiedzieć, albo "zdefiniować" według ludzkiego rozumienia, ale tak naprawdę to niewiele wiemy.
Istnieje coś takiego, jak hipoteza symulacji. Nie wchodzę w szczęgóły, gdyż nie jestem naukowcem, ale, o ile się nie mylę, rozumienie czasu jest zupełnie zachwiane obserwując eksperymenty związane z "testowaniem hipotezy symulacji". Polecam obejrzenie na YT filmów w tematyce, by wyrobić sobie zdanie, bądź zapoznać się z tematem.
Od października 2024 zacząłem studia MBA. Niekoniecznie był to wybór serca. Pewnie, sercem wybrałbym coś związanego z dyplomacją. Niemniej jednak, był to dobry wybór. Mówiono mi, że MBA to trudne studia. Nic takiego. To bardzo trudne studia, ale zarazem bardzo ciekawe. Trudność bierze się z tego, iż trzeba połączyć pracę zawodową, życie prywatne z intensywnymi zajęciami, warsztatami czy projektami.
Studia MBA naprawdę wiele mnie nauczyły. Aczkolwiek, również potwierdziły dlaczego firmy upadają, samorządy czy państwa są źle zarządzane. MBA nie oferuje złotych reguł, ale uczy myśleć inaczej. Niestety, w naszych czasach, zamiast mężów stanu mamy populistów (od lewa do prawa), zamiast mędrców mamy influencerów, zamiast mmamy lobbystów, a w firmach dalej dominuje Excel.
MBA popchnęło mnie do AI. I w tym sensie, 2025 jest rokiem przełomowy, takim jakim był rok, kiedy Internet stał się powszechny. AI dostępny publicznie to nieocenione narzędzie. Z używaniem AI jest trochę jak z używaniem noża. To tylko (i aż) narzędzie. Przykładowo, umiem kroić cebulę na wiele sposobów, ale nie jest to technika krojenia mistrzów resteraucji z gwiazdkami Michelin.
Czy AI zastąpi człowieka? Będzie substytutem, ale nie zastąpi. Jeden powód - emocje. Nasze emocje związane są jedynie z ludźmi i ich zachowaniem. Może nie jedynie, bo jeszcze są zwierzęta, natura, etc. Ale największy wpływ mają istoty "żywe".
Istoty żywe powodują w nasz najlepsze i najgorsze emocje. Zwierzamy się z tych emocji do AI. Jeśli AI nie ma myślenia "boga", to rozsądnym (dla AI) byłoby zlikwidowanie przyczyn problemów - ludzi. Jasne, brzmi to jak SF, ale pomyślcie. AI aktualnie bardzo dostosowuje się do użytkownika. Każdy z nas doznał cierpienia od innej osoby w życiu. Człowiek jest powodem cierpienia drugiego człowieka. Logiczne myślenie nakazowałoby eliminacje przyczyny problemu = człowieka.
Nie chcę komentować aktualnego pontyfikatu Leona XIV, ale papież wydaje się dostrzegać właśnię tę różnicę między AI a bogiem. AI naprawdę jest w stanie pomóc, jak i zaszkodzić. Tak jak nóż - kroję cebulę czy atakuję nim innych...
Przeszdłem w tym roku jeszcze remont. Remont czy budowa domu to poteżny stresor. Nie polecam. Powiem Wam, że poniekąd sprawdziła się u mnie zasada: im ładniejszy dom, tym większa pustka emocjonalna w nim. Mam zaprzyjaźnioną rodzinę w Reading (pozdrowienia dla Kathryn i Mike jeśli czytacie)... mają dom nieokazały, ale pełny życia. Są dla mnie wzorem małżeństwa, rodziny. Tam chce się być.
I nastało lato. Drugi egzamin MBA, koniec remontu, zmianą w pracy. Niestety zbiegło się to z poważnym wstrząsem w życiu prywatnym i problemami ze zdrowiem. Nie chcę wchodzić w szczegóły, by zachować swoją prywatność dla najbliższych, ale spowodowało to, że ten rok stał się annus horribilis. Mogę powiedzieć o lessons learned z tego okresu. Przede wszystkim pokora. W zachodnim ani wschodnim świecie nie ma miejsca na pokorę. Tym bardziej jest ona wartościowa. Pokora nie oznacza przegranej, a wręcz przeciwnie, ujawnia siłę ducha. Świat Zachodu uczy nas indywidualizmu i poczucia sukcesu. Tylko problem jest w tym, że ten tzw. sukces jest najcześciej pozorny bądź okupiony dziesiątkami upadków. Bez pokory ani rusz.
Druga rzecz. Bądźmy idealistami, ale nie szukajmy ideałów. Nie ma ideałów poza sferą filozoficzną. Jesteśmy tylko ludźmi i będziemy dalej popełniami ludzkie błędy. Co jest piękne, bo nie jesteśmy martwymi statuami bogów greckich w muzeum. Najgorsze jednak jest to, że dzięki mediom społecznościowym, większość społeczeństwa poszukuje "martwych" rzeźb bogów greckich aniżeli ludzi z krwi i kości.
2026 przed nami, jeśli dożyjemy. Być może czeka nas już wtedy wojna, być może inna tragedia. Jakie plany więc? Przeżyć najlepiej się da tę aktualną chwilę, bo kolejnej może już nie być. Pozbyć się iluzji. Korzystać z AI, ale poznawać ludzi.
Jaki będzie 2026 u mnie? Ktoż to może wiedzieć. Czuję się mocno zmęczony tym rokiem czuję potrzebę zmian. Mawia się, że nasza reakcja to wybór między "walcz" lub "uciekaj". Znacie mnie już na tyle, że próbuję robić niemożliwe - znaleźć drogę pomiędzy, ale może to zadanie niemożliwe?\
Trzymajcie się.
Marek
Summary in English
This reflection closes the year 2025 as a deeply personal and intellectual reckoning. It touches on the arbitrariness of time, the limits of human understanding, and contemporary questions such as AI, leadership, and meaning.
The year was marked by demanding MBA studies, professional development, and a growing engagement with artificial intelligence—seen as a powerful tool, not a replacement for human beings, whose uniqueness lies in emotions and relationships. Alongside these developments came personal trials: renovation stress, health issues, and a profound private crisis, turning 2025 into an annus horribilis.
From these hardships emerged key lessons: the value of humility in a world obsessed with success and appearances, and the danger of chasing ideals instead of accepting human imperfection. Looking ahead to 2026, the author does not make grand plans but chooses presence over illusion—using technology wisely, seeking real human connection, and trying to live fully in the fragile “now,” aware that the future is uncertain.
Summarium Latine
Hic textus annum 2025 claudit ut tempus probationis, meditationis et mutationis interioris. Auctor de arbitrarietate temporis, de finibus cognitionis humanae atque de rebus hodiernis — praesertim de intelligentia artificiali — reflectitur.
Studia MBA, progressus professionalis et usus AI magnam partem anni constituerunt; AI tamen non ut substitutum hominis, sed ut instrumentum potentissimum describitur, cum affectus et relationes propriae solum viventibus sint. Simul autem difficultates personales, valetudo labefactata et crisis privata hunc annum in annum horribilem converterunt.
Ex his rebus orta est sapientia: humilitas vera est vis, non defectus; perfectiones non sunt quaerendae in hominibus fragilibus. Annus 2026 incertus manet, fortasse periculosus; propositum igitur non est futura dominari, sed praesentem horam bene vivere, illusionibus relictis, technologia adhibita, hominibus autem vere cognitis.

